Stukałem rytmicznie palcami o blat wielkiego, okrągłego stołu przy, który odbywały się narady. Trochę się za nimi stęskniłem, ale wolałem, żeby odbyła się dzisiaj ona jak najszybciej, bo miałem na głowie ważną uroczystość. Wiecie, nie każdego dnia będzie się odbywać koronacja na króla Asgardu.
W sali byłem tylko ja. Najwidoczniej Fury poinformował innych tak samo późno jak mnie.
Pomieszczenie było ogromne. Ściany miały kolor beżowy, parkiet był zrobiony z modrzewiowego drewna, na podłodze leżał wielki, puszysty czekoladowy dywan.Z sufitu zwisały dwa wielkie żyrandole.
Najbardziej spektakularny był widok z okien, które zajmowały całą ścianę. Siedziba TARCZY znajduje się w środku samego lasu. Pięknego lasu. Dalej można zobaczyć pas niekończących się gór z białymi szczytami oraz błękitne niebo bez żadnej chmurki. Przez szyby nie widać tylko majestatyczne krajobrazy, ale też poligon ćwiczeniowy dla agentów. Właśnie odbywał się trening.
Nagle drzwi z hukiem się otwarły i wszedł w samej osobie Tony Stark w swojej złoto-czerwonej zbroi. Spodziewałem się go trochę później. Widocznie, on też myślał, że zastał tutaj wszystkich i zrobi wielkie wrażenie wchodząc tutaj. Jakże musiał się zdziwić, gdy tylko mnie ujrzał.
- Gdybyśmy w takim tępię ratowali świat, to pewnie dawno by go już ni było. - uśmiechnął się.
- Też cię miło widzieć, Stark. - powiedziałem z sarkazmem.
- Widzę, że nawet bóg jest w stanie użyć ironii. - uśmiechnął się. - Lecz nie każdy może opanować jej do perfekcji.
Za Tonym do pomieszczenia weszła rudowłosa Pepper. Wyglądała ona młodziej niż zazwyczaj. Jej włosy były lekko potargane przez wiatr, gdy leciała ze swim chłopakiem. Miała na sobie białą bluzkę z krótkim rękawem, koszulę w jasno zieloną i błękitną kratkę, jeansowe spodenki oraz czarne conversy. Makijaż był bardzo delikatny, ale bardzo dopasowany.
Jak przystało na dżentelmena, Stark odsunął swojej dziewczynie krzesło, żeby mogła usiąść. Nie mogłem powstrzymać się od uśmiechu. Ale Pepper go wytresowała!
- Witaj Thorze. - usiadła naprzeciwko mnie. - Jak tam sprawy w Asgardzie?
- Dobrze. Panuje tam ład i porządek.
- Chyba wtedy, kiedy cię tam nie ma. - zażartował Iron Man.
- Tony! - wkurzyła się Potts.
- Widzę, że wszystko jest po staremu. - uśmiechnęła się agentka Natasza. Ona tak samo jak Virgina zmieniła się nie do poznania. Zapuściła swoje włosy do ramion, zaczęła bardziej dbać o swój makijaż i biżuterię do tego stała się bardziej kobieca. Miała na sobie czerwono krwistą sukienkę do połowy ud z z małym dekoltem. Do tego czarne szpilki o wysokim obcasie. Iron Mane'owi aż procesy spaliło z wrażenie, oczywiście w przenośni.
- Jak ty się tu pojawiłaś? - zastanawiał się Pepper. Nie słyszeliśmy, przecież jak otwierała i zamykała drzwi.
- Weszłam tym samym wejściem co Nick. - oznajmiła.
Wszyscy spojrzeliśmy na dyrektora TARCZY. Wyglądał dokładnie tak samo jak go zapamiętałem. Wysokiego mężczyznę w czarnym kombinezonie i z opaską na oku.
- Zaczekajmy jeszcze na Rogersa i możemy zacząć spotkanie. - powiedział spokojnie Fury.
- A co z moim ulubionym zielonym wybrykiem natury i Robin Hoodem? - zaciekawił się Stark.
- Sokole Oko zajmuje się rodziną. Nie chcemy go wplątywać w kolejną misję, a Hulk zaczyna nowe życie, gdzieś na Filipinach. - wytłumaczył. - Za to wy zyskacie nowych członków drużyny.
- Jakich? - zaciekawiłem się.
- Wszystko wam opowiem, gdy przyjdzie Steve. - odparł Nick.
Podobnie jak reszta drużyny byłem bardzo zaciekawiony, kim oni są, jak wyglądają, jakie zdolności posiadają, ale z drugiej strony żałuje, że nie ma z nami Bartona i Bunnera.
Wtedy z wielkim hukiem, drzwi się otworzyły, a nam ukazał się Kapitan Ameryka w swojej zbroi z wypolerowaną, lśniącą tarczą. Co jak co, ale to on zrobił najlepsze wejście.
Wyglądał inaczej.
Jego chód był pewniejszy. Oczy lustrowały wszystkich obecnych na sali, a w szczególności Starka. Był bardziej radosny. Pasowało to do niego.
- Zaczynamy spotkanie. - zarządził szef TARCZY. - Wszyscy wiemy, że nie jesteśmy już tak młodzi ja dawniej. Ale jeszcze, aż tak starzy, żeby przejść na emeryturę. Otóż, wymyśliłem grupę pod nazwą Young Avengers.
- A po co my ci jesteśmy do tego? - nie za bardzo rozumiałem to.
- Chciałbym stworzyć grupę młodych bohaterów, którzy w przyszłości mogliby was zastąpić.
- Nadal nie opowiedziałeś na moje pytanie.
- Thorze, wezwałem was tu, aby za proponować stworzenie tej grupy...
- Dobra Profesorku, masz moją - popatrzył na wszystkich- naszą zgodę. Mogłeś do nas zadzwonić, a nie zwoływać jakieś spotkania. - po czym spojrzał na mnie.- Do nie mogłeś napisać list albo wysłać sowę z wiadomością lub inne ptaszysko.
- Tony - zaczął - źle mnie zrozumiałeś. Chciałem, żebyście wy wzięli pod swoje skrzydła uczniów.
- Tak. - zrobił głupią minę.
- W takim razie masz już kogoś na myśli? - powiedział, dotąd milczący Kapitan.
- Powiedźmy, że mam prawie dla każdego ucznia. Nie wiem czy Tony jest wystarczająco odpowiedni do roli mentora.
- Nie mam ochoty niańczyć kolejnego dziecka. - uśmiechnęła się Virgina.
- Skarbie, my nie mamy dzieci. - powiedział jej chłopak. -Ale mamy wolny wieczór, więc prze dyskutujemy sprawę wspólnych dzieci.
Nie wiedziałem czy Stark żartuję czy tez nie.
- No, a jak mówimy już o dzieciach... - Fury spojrzał na mnie. - Muszę ci coś pokazać. To jaką wtedy podejmiesz decyzję będzie należało do ciebie. Powiem tylko, że nie masz wyboru, bo od tego zależy przyszłość Young Avengers.
- A kto powiedział, że my się zgadzamy? - zdziwiła się Natasza.
- Nie macie innego wyjścia. - oznajmił. - Thor, chodź za mną.
Wyszliśmy z pomieszczenia zostawiając osłupiałych Mścicieli. Szliśmy w milczeniu.
Weszliśmy do zwykłego białego pokoju, w którym było tylko biurko, fotel i komputer.
- Thor, nie wiem czy pamiętasz, ale masz córkę...
I jak wam się podoba początek?
Kurcze bo spadnę z łóżka. Lecę ratujcie mnie! A nie, w sumie to fałszywy alarm. Mocne wejście, trzymaj tempo to wszystko będzie dobrze. Czekam z niecierpliwością.
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać Tony'ego jako mentora XD
OdpowiedzUsuńCiekawy pomysł z Young Avengers, pamiętam, że taż poruszyłam taką tematykę, jako amatorski blog z przyjaciółmi, ale historia tutaj zapowiada się interesująco. Nie mogę się doczekać rozwoju wydarzeń :D
ciekawie ale popraw bledy bo masz sporo literowek a i T.A.R.C.Z.A. to skrot dlatego pomiedzy literami sa kropki. A teraz pozytyw. Niezle tempo podoba mi sie pomysl teraz go rozwin i... wiem ze mam wymagania ale daj mi wiecej kapitana ameryki
OdpowiedzUsuńWow, fajnie się zapowiada. Trochę poględzę jak to ja. Napisze ci w punktach o co mi chodzi.
OdpowiedzUsuń1. Pamiętaj o spacjach i kropkach. To pomaga w czytaniu. A i jeszcze akapity. Ostatnio strasznie jestem na nie zawzięta.
2. Nie widziałam większych błędów, ale przedyskutujemy pisze się razem. Radzę po napisani i przeczytać na nowo rozdział, powprowadzać poprawki.
3. Masz świetny pomysł, raczej zostanę tu na dłużej. A powiedz mi czy zrobisz z Avengers jakieś pary? Tal tylko pytam.
Powodzenia w pisaniu. Zapraszam do siebie (nigdyniebedziedobrze.blogspot.com)
:*