piątek, 5 czerwca 2015

Rozdział trzeci ,,Będzie wysokim, wysportowanym młodzieńcem."

  Słońce rzucało swoje promienie na wielki stół. Zbroja Starka połyskiwała swoimi krzykliwymi kolorami. Tony się zbyt tym nie przeją, ponieważ prowadził zaciekłą dyskusję z Pepper, żeby ją przekonać do wzięcia ucznia. Natasza spokojnie sobie siedziała na fotelu, gdzie nie sięgało światło. Jakoś nie było po niej widać, że przejmuję się tym planem Furego. Nogi miała na blacie, a całą swoją uwagę skupiła, żeby idealnie wyrównać paznokcie.
Czy tylko ja miałem wątpliwości co do tego? Przecież to oznacza, że weźmiemy odpowiedzialność za małoletnie osoby, które mogą mieć różne problemy. Nastolatek zawsze się buntuję i pewnie będzie stwarzać masę kłopotów np. będzie uciekał, pyskował, nie słuchał itp. Co ja wtedy zrobię?
Trudniejszym wyzwaniem wydaję mi się to, że wezmę pod skrzydła zupełnie inne pokolenie młodzieży niż takie, które mężnie walczyło o wolność. Ta współczesna młodzież nie jest tak bardzo dojrzała. Nie szanuję wartości, za które kiedyś ich pradziadkowie walczyli i umierali. Zapominają, że są Amerykanami, a kierują się modą europejską, azjatycką. Tak bardzo chcą się do nich upodobnić, nie pamiętają kim są. Wiedzą wszystko o jakiejś kulturze, zwyczajach, znają historię, uczą się języków... nie jestem temu przeciwny. Ale, żeby nie kojarzyć najważniejszych dat w historii naszego pięknego kraju to po prostu wstyd. Niestety jednym z najważniejszych czynników skąd oni tacy są to czerpanie wzoru ze swoich rodziców, prasy, telewizji oraz gwiazd kina. Dlatego to ja nauczę mojego przyszłego ucznia tych ważnych wartości, które z wiekiem zanikają. Nauczę go, żeby został prawdziwym patriotą, chrześcijaninem oraz osobą odważną.
    -Rogers! - krzyknął Stark.
-Tak?
-No w końcu się odezwałeś. - odetchnął z ironią Iron Man. - Pytam się ciebie po raz trzeci:,, Jak sobie wyobrażasz swojego ucznia?”.
Zastanowiłem się przez chwilę. Zadał bardzo dobre pytanie. Skoro, więc wybierał sam Nick odpowiednich kandydatów na naszych podopiecznych to wyobrażałem sobie go tak:
-Pewnie będzie miał z siedemnaście, osiemnaście lat. - zacząłem. - Będzie wysokim, wysportowanym młodzieńcem. Myślę, że będzie miał za sobą trening jak ci tutaj agenci T.A.R.C.Z.Y. Lub przynajmniej osiągnął wysoki wynik w zawodach sportowych. Zapewne dobrze będzie obmyślał strategie bojowe oraz obsługiwał się pojazdami i bronią. Fajnie by było, żeby był młodym geniuszem...
-Przepraszam – pomachał do mnie Tony – to ja przejmuję tego inteligentnego. Zapomniałeś. - podniósł brew. - Mój uczeń dostanie w spadku po mnie moją firmę oraz wszystkie plany.
Po chwili dodał:
-No, chyba, że spodziewam się w najbliższej przyszłości dzieci, wtedy to zmienia postać rzeczy. - spojrzał znacząco na swoją dziewczynę. Ta tylko teatralnie przewróciła oczyma.
Naszą dyskusję przerwał wchodzący do sali Nick Fury.
-Gdzie zgubiłeś naszego, kochanego blondaska? - zaciekawił się Tony. - Przestraszył się własnego ucznia. - szef T.A.R.C.Z.Y spojrzał na niego spod byka.
-Skoro jesteś tak bardzo ciekaw to ci opowiem. - wyglądał na zdenerwowanego. Usta ułożyły mu się w grymasie, w oku pojawił się gniew. Natomiast Starku nie zrobiło to żadnego wrażenia. W końcu Nick zaczerpnął powietrza i zaczął mówić: - Thor się dowiedział, że jest ojcem.
Zapadła cisza.
Iron Man nie spodziewał się takiej informacji, więc po chwili przybrał skruszoną minę.
-Poleciał jej poszukać. Niestety został zaatakowany przez potwory z innego wymiaru... Poza tym na wolności jest jego brat Loki, który najwyraźniej też chce odnaleźć swoją bratanicę.
    -Musimy mu pomóc. - oznajmiłem. Po czym chwyciłem tarczę i ruszyłem w kierunku drzwi, ale Fury mi zagrodził przejście.
-Nie martw się. - powiedział – Wysłałem moich najlepszych agentów. Na pewno mu pomogą. Poza tym to jest sprawa rodzinna, więc nie sądzę, żeby Thor okazywał litość swojemu bratu, dlatego, że chce porwać jego córkę.
Wszyscy potwierdzili to przytaknięciem głowy.
-Teraz wróćmy do waszych uczniów. - spojrzał na Czarną Wdowę. - Twój podopieczny czeka na ciebie na padoku treningowym.
Natasza tylko się uśmiechnęła, po czym w tajemniczy sposób zniknęła.
-Kapitanie, twoja uczennica znajduję się w Nowy Yorku. - powiedział. - Spakuj się się, bo za godzinę wyjeżdżasz do swojego nowego domu.
Osłupiałem.
Będę miał uczennicę zamiast ucznia. Przecież czego ja będę jej uczył? Jak prawidłowo używać szminki? Myślałem, że Fury sobie ze mnie kpi, ale po jego wyrazie twarzy przekonałem się, że mówi prawdę. Do tego mam się przeprowadzić? Dlaczego? Po co? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi.
Do porządku przywrócił mnie śmiech Starka.
-No to się wpakowałeś! - uśmiechnął się.
Wkurzyłem się. Nie miałem ochoty zbytnio opiekować się pyskatą nastolatką.
Miałem już coś powiedzieć do Tonego, ale wyręczył mnie Fury:
-Ty się tak nie śmiej tylko wracaj do domu. Jutro rano przyleci do ciebie twoja ukochana uczennica. - mina Iron Mana bezcenna. :)

Był późny wieczór na ulicach Nowego Yorku. Księżyc oświetlał swoim srebrzystym kolorem ruchliwe dzielnice. Światła bilbordów, neonowe napisy oraz wielkie telewizory ciągle reklamujące różne produkty. Do tego tłumy turystów, ruchliwe ulice i masa hałasu. Cały Nowy York.
Dokładnie obserwowałam co się tutaj dzieje. Dzisiaj bowiem szajka złodziei miała okraść jeden z większych sklepów jubilerskich na przedmieściach miasta. Od godziny śledzę naszych przyszłych włamywaczy, czy aby na pewno chcą to zrobić. Dlaczego nie mogę tego zostawić policji? Ona byłaby dopiero kilka minut po akcji. Raz nawet zgłosiłam podobnie zaplanowaną kradzież, ale oni mi nie uwierzyli. W sumie się im nie dziwię, bo kto by uwierzył piętnastolatce?
Widziałam każdy ich ruch z dachów budynków mieszkalnych. Byli bardzo blisko miejsca jubilera. Przyśpieszyłam kroku.
Byłam ubrana w czarny podkoszulek, długie czarne spodnie i granatowe vansy. Twarz miałam zakrytą maską podobną do maski Kapitana Ameryki. Kupiłam ją po przecenie w jednym ze sklepów dla dzieci. Za broń służyły mi kije baseballowe, strzelające diabełki, które można kupić na każdym targu oraz pistolety na wodę , które pomalowałam czarną farbą (nie uwierzycie, że ludzie na to się nabierają). Za tarczę służyła mi pokrywa od kosz na śmieci. Jestem chyba najbardziej kreatywną bohaterką.
Kilka minut zajęło im zrabowanie jubilera. Plan był dobrze zaplanowany, bo nie nakręciły ich żadne kamery, a alarmy się nie włączyły. Kiedy już wyszli z budynku, wtedy ja wkroczyłam do akcji.
Udało mi się zejść z dachu oraz budynku nie sprawiając nie robiąc przy tym dużego hałasu. Podkradłam się pod ich furgonetkę i poluźniłam śrubki w kołach ich pojazdu. Gdy mieli już wsiadać, wtedy zaatakowałam jednego goryla uderzając go pałką. Mężczyzna zemdlał od razu. Nie stało się mu nic poważnego, ponieważ nie krwawił, a jedynie stracił przytomność. Kolejnego uderzyłam w ,,słaby punkt” po czym znowu walnęłam kijem, ale dostał tylko w ramię, bo w porę zorientował się co zamierzam zrobić. Przeturlał się do kontenera na śmieci i tam pozostał. Trzeci prawdopodobnie był najbardziej inteligenty i przebiegły z całej szajki, bo unikał wszystkie moje ruchy. Niestety nie przewidział tego, że rzucę pałką w szybę jubilera. Alarm się włączył.
Mężczyzna tak się wkurzył, że dźgnął mnie nożem.
Poczułam jak z okolic brzucha wypływa ciepła krew. Upadłam na kolana. To jednak nie był mój koniec, to był początek. Wyciągnęłam plastikowy pistolet.
-Jeśli nie odłożysz noża to przedziurawię ci twoją męskość. - wyszeptałam. Po czym uśmiechnęłam się triumfalnie.
Nagle nad moją głową przefrunęła wielka, metalowa tarcza. Gdy zobaczyłam do kogo należy to zaniemówiłam. Kilka metrów ode mnie stał mój największy bohater...


Tak długo przez was oczekiwany. Co o nim sądzicie?





5 komentarzy:

  1. Yuihihi!
    Dobrze, że ma uczennicę. Tylko żeby jej za bardzo nie umoralniał. Jak ona ma na imię powiedz proszę (oczy szczeniaczka). Jak rypnie tarczą to się nie pozbierają. Co z Bartonem i Bruce'm?

    OdpowiedzUsuń
  2. Bruce jest na Filipinach, a Barton zajmuję się rodziną :)
    Jak nazywa się dziewczyna dowiesz się w następnym rozdziale :D

    OdpowiedzUsuń
  3. jeeeeej dokladny opis tej slicznotki poprosze. I ooooj to bylo wspaniale. Ale wez zainwestuj w bete czy cos bo straszne literowki robisz. Oj ja mam pomysl jak ona moze wygladac i wgl. omatkozarazeksploduje

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam wszystkie rozdziały i jedynie co mogę powiedzieć to...
    KIEDY NASTĘPNY ROZDZIAŁ!!!!!?
    jak to czytałam, to normalnie mnie zachwyciłaś. Bardzo mi się spodobał pomysł z młodymi Avengersami i chcę więcej... plis mi powiedzieć kiedy kolejny rozdział. Dosłownie ciekawość mnie zżera co będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział na pewno będzie w tym tygodniu ;)

    OdpowiedzUsuń